Aktualny sklad:
Niezdarne poczatki zespolu mozna datowac juz na rok 2001. Ja i Azgaroth bylismy jeszcze w liceum, a mysl o jego zalozeniu pojawila sie kiedy dopiero zaczynalismy grac na instrumentach wiec nie moglismy liczyc na spektakularny i owocny start, dodatkowo spolecznosc muzyczna w naszym malym miescie byla niezwykle mala i juz po niewielkim treningu moglismy uznac sie za "dobrych" instrumentalistow uznajac poziom wykonawstwa jakiego doswiadczalismy sluchajac albumow naszych ulubionych wykonawcow za nieosiagalny dla zwyklych smiertelnikow.
W takich warunkach, w grudniu 2002 po poltora roku istnienia zespolu (i gry na instrumentach zarazem) nagralismy nasze pierwsze demo. W tych czasach z ust nie schodzily nam slowa "Satyricon", "Emperor", "Darkthrone", "Immortal" i tym podobne, wiec naturalnym bylo, ze te wplywy mocno zaznaczyly sie na "Tales Of The Winterstrider" (juz sam tytul jest mocno sugestywny...). Jezeli kiedys uda wam sie wylowic ten album z czelusci internetu to mysle, ze stwierdzicie, ze nie jest to taki wielki kawal gowna jakiego oczekiwaliscie. My w swej bezkrytycznosci (lub bezgusciu?) bylismy bardzo zadowoleni i ruszylismy smialo naprzod. Chociaz dzisiaj uwazam to dokonanie za totalna amatorszczyzne, to i tak niektore z tamtych kawalkow sa moimi ulubionymi, bo pomimo braku przyzwoitych umiejetnosci potrafilismy wykrzesac z siebie troche dobrego klimatu.
Poczatkowy sklad zespolu przechodzil rozne zmiany, gralo z nami kilka osob, zanim stanalem za mikrofonem dorobilismy sie nawet dwoch nieszczesnych wokalistek, ale najwazniejsza osoba, ktorej nalezy sie miejsce w tej biografii to nasz gitarzysta Krzysztof Dorawa. Gral z nami niemal dwa lata, ale on traktowal to tylko jako dobra zabawe, natomiast nasz mlodzienczy zapal kazal nam snuc wielkie plany na przyszlosc. Ostatecznie, kiedy zaczelismy sie coraz bardziej rozkrecac Krzysiek postanowil opuscic zespol.
Lato 2003 przynioslo nam nowego gitarzyste i kolejny album. Thor byl niezwykle uzdolnionym muzykiem, najlepszym jakiego moglibysmy sobie zyczyc, to dzieki niemu poznalismy Hekate, utalentowana skrzypaczke, ktora gra z nami do dzis. To byla para z jaka nigdy wczesniej nie wspolpracowalismy, my - amatorzy i samouki, oni - uczniowie szkol muzycznych. Wiele wniesli do zespolu, zaszczepili w nas ziarno profesjonalizmu, ktore stopniowo, w bolach jeszcze dlugo kielkowalo. Razem z nimi nagralismy "Something Beyond..." inspirowane nieco bardziej klimatami Enslaved i Taake, za co zostalismy posadzeni o granie pagan metalu, a ktos ulepil nawet nazwe "north metal". Bylismy oczywiscie oburzeni, bo wedlug nas gramy "pure black". Naszczescie pozniej przestalismy przejmowac sie klasyfikacja i nie wdawalismy sie juz w takie dyskusje. W takim komplecie udalo nam sie zagrac dwa koncerty w koszalinskim klubie Gothic, ktore wspominamy jako niezwykle chwile. Poraz pierwszy poczulismy tak intensywna odpowiedz od wyglodnialej blacku publiki. Najbardziej pamietnym punktem wystepu byl flaming wykonany przez Azgarotha przy uzyciu pospolitej dykty. Zawsze bede podziwial jego wytrwalosc.
W pazdzerniku udalem sie na studia w Szczecinie, a Azgar konczyl jeszcze klase maturalna, wiec czekala nas dluzsza przerwa w graniu. W kwietniu 2004 przy nieocenionej pomocy Andiego Sypera z Syper Force poznalem Varina i Oddgeira, we wrzesniu dolaczyl do nas Azgaroth i tak oto po raz pierwszy w historii Northwail doczekal sie pelnego skladu. W grudniu nagralismy pierwszy material z prawdziwego zdarzenia. Zarejestrowany w prawdziwym studiu nagraniowym "Genesis" ujza³ œwiat³o dzienne. Podczas sesji nagraniowej emocje by³y skrajne, a uczucia pozostaj¹ mieszane do dziœ. Faktem jest, ¿e nie posiadaliœmy wtedy jeszcze wystarczaj¹cych umiejetnoœci aby stworzyæ coœ co pozwoliloby nam maszerowac z dumnie zadartym nosem. Bezsprzeczne jest to, ze wiele nas to doswiadczenie nauczylo i bylo nam jako muzykom niezwykle potrzebne. Varin odszed³ od nas w pa¿dzierniku 2005, okres wspó³pracy z nim wspominam jako niezwykle burzliwy i kolorowy. Zagraliœmy kilka niezapomnianych koncertow (w pozytywnym i niegatywnym znaczeniu, nigdy nie zapomnê koncertu w Warszawie, nocowania na dworcu centralnym, goryczy w ustach i nienawiœci do zespolu ktorego nazwy nie wymienie, ale na zawsze pzostanie zaprzysiezonym wrogiem Northwail!), bylo tez wiele starc, powazny kryzys i w koncu rozstanie w nieprzyjemnej atmosferze, kiedy wyjezdzal do Anglii. Naszczescie jakis czas pozniej zapomnielismy o starych sporach.
W miedzyczasie "Genesis" zbieral lepsze recenzje niz sami bysmy byli sklonni wystawic. Niestety nie szlo to w parze z naszymi sukcesami scenicznym, zadanie zastapienia Varina okazalo sie niezwykle trudne, na dodatek stracilismy sale prob i przez cztery frustrujace miesiace siedzielismy na tylkach nie mogac nic zrobic. Pod koniec 2005 roku dolaczyl do nas gitarzysta z zespolu Awzan, z ktorym dzieliliœmy nowo znaleziona sale prob. Umiejetnosci Porptusa byly slabe, musielismy poswiecic wiele czasu na przyuczenie go, az wreszcie po rocznej przerwie moglismy znowu grac koncerty. Nestety nie udalo nam sie zagrac zadnego przelomowo dobrego koncertu, wrecz przeciwnie, udalo nam sie zagrac najgorszy w naszej karierze koncert o ktorym wolimy zapomniec i nie umiescimy go nigdy w zadnych annalach historii Northwail.